„— Teraz żałuję, że nie poświęciłem trochę więcej czasu bawełnie. Bo tak wygląda, że mi zbraknie pieniędzy, zanim natrafię na żyłę. Gdybym miał ze dwadzieścia albo trzydzieści bel bawełny, żeby jakoś przetrzymać jesień i zimę, mógłbym resztę czasu przeznaczyć na kopanie. Nie ma dwóch zdań, że pierwszego września muszę mieć sporo bawełny na sprzedaż.
— No, już teraz za późno sadzić więcej tego roku. Będzie z ojcem marnie, jak się czegoś nie zrobi.
—Tylko jedno mogę robić, a mianowicie kopać. —! Jeżeli ojciec dalej pokopie, to dom zwali się do
tej dziury. Już teraz jest trochę przechylony. Niewiele potrzeba, żeby się przewrócił.
Tay Tay popatrzył na przyciągnięte z lasu kloce sosnowe, które podpierały budynek. Były wystarczająco duże i mocne, ażeby dom podtrzymać, ale gdyby go zanadto podkopali, z pewnością osunąłby się, a potem przewrócił. Wtedy albo zwaliłby się bokiem do wielkiego wykopu, albo też spadł dachem w dół na jego dno.
— Willu, jak człowieka złapie gorączka złota, to choćby pękł, nie może myśleć o niczym innym. Widzi mi się, że to właśnie mnie napadło, nie ma gadania. Dostałem takiej paskudnej gorączki, że ani mi w głowie sadzenie bawełny. Muszę wygrzebać z ziemi te małe, żółte bryłki. Żeby się waliłopalilo, muszę dalej kopać, póki nie trafię na żyłę. Nie mogę teraz przerwać i brać się do czego innego. Ta gorączka przeżarła mnie całego na wylot.“(11)
<<<< Prowincja molukańska jest
| Na postoju nudziła się >>>>
seriale przez internet |Toto Mix |programista php